środa, 7 maja 2014

Porozmawiajmy: Dzieci w kościele

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym po co zabieracie dzieci do kościoła?

Czy po to by uczyły się o Bogu, poznawały go, spotkały się z Nim? Czy dlatego, że chodzicie całą rodziną, po prostu, a do tego nie macie ich z kim zostawić?

Pan Jezus powiedział, że mamy pozwolić dzieciom przychodzić do niego (Marka 10:14), więc zabieramy je do kościoła. Ale tam, często się zdarza, że dzieci zamiast siedzieć na nabożeństwie - biegają po korytarzach lub bawią się w salce z zabawkami. Dzieciom się nudzi, powiecie. Powiecie, że wiek ma swoje prawa. A ja powiem - owszem. Ale można to pogodzić.

Dzieci mogą spokojnie wysiedzieć godzinę uwielbiania, wystarczy się nimi zająć. Dzieci nie muszą biegać po korytarzach i bawić się w salce. Dzieci młodsze mogą się bawić. Przy rodzicach, jednocześnie słuchając tego, co dzieje się na nabożeństwie, Dzieci starsze mogą śpiewać i modlić się.

Dzieci nie rozumieją, powiecie. A ja zapytam: skąd ta pewność? Nie wiemy ile dzieci rozumieją. A jeśli Jezus powiedział, że mamy im pozwolić, to myślę, że rozumieją więcej niż nam się wydaje.

Dzieci słyszą wszystko. W pierwszych latach życia mózg nastawiony jest na naukę i maluchy chłoną każdą informację jak gąbka. Nie zabierajmy im możliwości słuchania Słowa Bożego.

Dla dzieci jest szkółka, powiecie. Tak, szkółka jest dla dzieci. Tak jak spotkania młodzieżowe są dla młodzieży. Są spotkania dla kobiet i dla mężczyzn, spotkania dla osób starszych, grupy domowe i spotkania modlitewne. Ale czy ci wszyscy, którzy na nie chodzą nie uczestniczą w nabożeństwach? Wiec dlaczego bronimy tego naszym dzieciom?

Winston Churchill powiedział, że nie ma lepszej inwestycji dla narodu niż napełnienie dzieci mlekiem. To dlatego teraz w Wielkiej Brytanii dzieci mają darmowe lekarstwa, za darmo jeżdżą autobusem i co tydzień dostają od państwa jakąś tam kwotę, niezależnie od sytuacji materialnej rodziców. A ja go sparafrazuję i powiem, że nie ma lepszej inwestycji dla Kościoła niż napełnienie dzieci Słowem Bożym. Zgodzicie się ze mną? Więc dajmy dzieciom darmowe uczestnictwo w uwielbieniu Boga, darmową możliwość słuchania i nauki.

Polecam ten artykuł i ten filmik.

poniedziałek, 5 maja 2014

Pomysł na: Budowanie zawsze dobre!

Wczoraj spędziliśmy całe popołudnie z naszym synkiem obstawiając cały pokój torami kolejowymi i dokładając poszczególne elementy miasteczka: osiedle domków, zoo, pastwisko, port... Wojtek był bardzo zaangażowany - najbardziej podobało mu się sadzenie drzewek :)


A kiedy miasto było gotowe, Wojtek stracił zainteresowanie zabawą i poszedł bawić się czymś innym.

Kiedyś gdzieś usłyszałam, że to czym odróżniamy się od zwierząt to potrzeba tworzenia. Myślę, że to właśnie jest to, w czym Bóg uczynił nas podobnymi do siebie. Dzieci mają to w sobie od początku i ważne jest, żeby to rozwijać, również w czasie zajęć biblijnych.

Wiadomo, najwięcej tworzenia jest w czasie przeznaczonym na prace manualne. Ale to nie jedyna możliwość! Dobrze się też sprawdza stwarzanie razem z dziećmi świata przedstawionego historii biblijnej. I na pewne stanowi to świetną alternatywę dla klasycznego opowiadania i pokazywania obrazków.

Oczywiście, łatwo powiedzieć, trudniej wprowadzić w życie. Obrazki lub Biblia dla dzieci zajmują mało miejsca i są łatwo dostępne. Jeśli chce się zrobić coś większego to czasem trzeba się nakombinować skąd to wziąć i jak dostarczyć do kościoła. Ale dla chcącego nic trudnego! Bywały już szkółki na które jeździłam z walizką...

Idealną szkółką do stwarzania jest oczywiście stworzenie świata:


Wystarczy lampka jako słońce, gwiazdy i księżyc zrobione z folii aluminiowej, niebieska chustka na morze i zielona na ląd pokryty trawą, drzewa zrobione z kartonu, figurki zwierząt i dwie laleczki: Adam i Ewa. Jeśli nie macie dostępu do lalek lub figurek to możecie zawsze zrobić kilka zwierzątek origami, lub nawet wydrukować na kartce papieru, wyciąć i podkleić tekturką z podpórką! Ważne, żeby można było ustawiać, dokładać i przestawiać, budować coś z niczego.

Rodzice - taka zabawa spodoba się też na pewno dzieciom w domu! No i tam łatwiej o potrzebne elementy :)

Poniżej - specjalnie dla was, kilka starotestamentowych tematów, które nadają się do stwarzania - są to zazwyczaj historie składające się z wielu elementów lub, które opowiadają o budowaniu (wbrew pozorom, jest ich wiele).


  • Stworzenie świata - elementy opisałam wyżej.
  • Wieża Babel - rozumie się samo przez się :)
  • Arka Noego - potrzebna będzie łódź i zwierzęta. Można w wersji mini, kiedy dzieci do gotowej łodzi przyprowadzają zwierzątka (lecz nie jest to wtedy budowanie, a odgrywanie, a o takim sposobie przedstawiania historii będzie innym razem) lub zbudować z kartonów, razem z dziećmi statek, do którego będą mogły wejść.
  • Wędrówka Izraela przez pustynię - na odpowiednio dobranym tle ustawiamy to wszystko co po kolei spotkało Izraelitów: Morze Czerwone, skała z tryskającą wodą, manna, przepiórki i tym podobne.
  • Zburzenie Jerycha - najpierw z kartonów lub klocków trzeba zbudować mur, potem zgodnie z instrukcjami zawartymi w Biblii zburzyć go.
  • Salomon buduje świątynię - według planu z Biblii układamy plan świątyni i wyposażamy pomieszczenia.
  • Nehemiasz odbudowuje Jerozolimę - analogicznie do Jerycha, tylko już bez burzenia :)
Poza tym, przy wielu historia o patriarchach, można zbudować każdy ołtarz!

Namawiam gorąco do różnych sposobów na opowiadanie dzieciom o Bogu - ma to na celu przede wszystkim lepsze zapamiętywanie. Jednocześnie jednak nie należy rezygnować zupełnie z obrazków, to też dobra forma. Jedyne czego moim zdanie należy unikać to forma wykładowa, nawet dla starszych dzieci. Samo gadanie ciężko zapamiętać - powiedzcie szczerze, ile jesteście w stanie zapamiętać kazań? A dzieci są stanowczo mniej w tym zaawansowane! Moim zdaniem, Biblię dla dzieci można nosić nawet na szkółki, na które przygotowaliśmy bardziej interaktywne przedstawienie tematu - zawsze przyda się w roli uzupełnienia lub przypomnienia, kiedy pod koniec zostanie nam trochę czasu.

EDIT:

Żeby nie było, ja naprawdę jeżdżę na szkółkę z walizką. Nie zawsze, ale się zdarza:


Tu akurat wracam z kościoła, szkółka o stworzeniu świata właśnie była. Zdjęcie, na specjalne życzenie i dzięki uprzejmości (bo mi zginęło) mojej Mamusi.

piątek, 25 kwietnia 2014

Pomysł na: Ewangelizacyjna szkółka poświąteczna.

Zwyczajowo jest tak, że w okolicy świąt - zarówno Bożego Narodzenia jak i Wielkanocnych - w kościołach robi się zajęcia dla dzieci okolicznościowe, a potem wraca się do programu, który był wcześniej prowadzony.

Ma to swoje plusy - dzieci orientują się o co chodzi w świętach, że to nie tylko choinka czy jajka, ale jakaś głębsza historia, czego może w domu, z różnych przyczyn się nie dowiedzą, a jeśli się dowiedzą, to może rodzice nie mają tyle cierpliwości, żeby przy nawale przedświątecznej pracy, jeszcze tłumaczyć, opowiadać i wymyślać zajęcia, które to w dziecku utrwalą. Na szkółce jesteśmy w zasadzie tylko po to, więc warto to wykorzystać.

Dobre jest też wracanie po świętach to programu ogólnego - gdybyśmy mieli omawiać Stary Testament tylko przed Bożym Narodzeniem, dzieci nie poznałyby wielu wartościowych historii. Na pierwszej szkółce w styczniu, akurat wypadł mi wg programu Dawid - w związku z tym połączyłam szkółkę o Dawidzie-pasterzu z historią o dobrym pasterzu, żeby nawiązać jakoś do osoby Jezusa, którego narodzenie świętowaliśmy, a na szkółce kolejnej płynnie przeszłam do Dawida i Goliata.

Tym razem stwierdziłam, że postawię na utrwalenie. Ponieważ w Niedzielę Wielkanocną szkółki nie było, w Niedzielę Palmową opowiadałam dzieciom całą historię od wjazdu do Jerozolima, aż po zmartwychwstanie. Trochę dużo informacji jak na trzy- i czterolatki, ale biorąc pod uwagę, że mój syn, najmłodszy z całej grupy zapamiętał i opowiadał nam później, w święta, o tym, że grób jest pusty i nie ma tam Jezusa, to nie było ich zbyt dużo. Nie mniej jednak, stwierdziłam, że należałoby tę najważniejszą w Biblii historię dzieciom utrwalić. I Wam, w Waszych grupach, też to polecam! W związku z tym chciałabym się z Wami podzielić pomysłami na powielkanocną szkółkę utrwalającą, która zacznie mój cykl "szkółkowych gotowców" pod wspólnym tytułem "Pomysł na...".

Powielkanocna, ewangelizacyjna szkółka utrwalająca z wykorzystaniem książeczki bez słów.


  • Historię powtórzmy z poprzedniego razu. Ale o ile poprzednio - w Niedzielę Wielkanocną najważniejsze było to, że Chrystus zmartwychwstał i grób jest pusty, to teraz najbardziej skupiamy się na wniebowstąpieniu i tym, że króluje w Niebie, gdzie i dla nas uszykował mieszkanie. Do zilustrowania opowiadanie wykorzystajmy Biblię dla dzieci lub gotowe obrazki, flanelograf lub rysujmy na bieżąco, co kto lubi.
  • Jeśli mamy możliwość przynieśmy żółte/złote klocki, z których dzieci wspólnie zbudują zamek dla Króla. Zamek można też zbudować z okrągłych płatków śniadaniowych - sadzamy dzieci przy stoliku, każdemu dajemy papierowy talerzyk, płatki wsypujemy do miski i ustawiamy ją na środku, i podpowiadamy jak na talerzykach zbudować zamek. Ja (albo moje szkółkowe dzieci) mam to szczęście, że posiadam formę do babki w kształcie zamku - jeden zamek dla Króla piekliśmy na nasze własne święta, a jutro upiekę drugi żeby zanieść na szkółkę. Do zamku przyda się też zrobiony z papieru i patyczków transparent z napisem "Jezus żyje!" i wesołe kolorowe flagi.


  • Po budowaniu zamku powiedzmy dzieciom że mamy dla nich niespodziankę - taką niesamowitą książeczkę, w której nie ma ani jednego słowa ani obrazka, tylko kolory. 


I opowiedzmy im to, o czym opowiada książeczka bez słów: powiedzmy czym jest grzech i piekło, że Pan Jezus umarł na krzyżu i zmazał grzech swoją krwią, tak, że każdy kto go przyjmie zostanie obmyty z grzechu i będzie mógł iść do Nieba, królować razem z nim. Potem zaproponujmy dzieciom prostą modlitwę, dzieci powinny powtarzać jej słowa po nas. Można to zrobić albo w całej grupie i powtarzają te dzieci, które chcą, albo zająć dzieci pracą plastyczną i modlić się z dziećmi po kolei, w ustronnym miejscu, na przykład pod parasolem - rozłożony parasol kładziemy w kącie sali i jeśli dziecko chce się pomodlić to razem z nim się pod tym parasolem chowamy.
  • Co do pracy plastycznej - są conajmniej dwie możliwości: starszym dzieciom zaproponujmy zrobienie własnej książeczki bez słów - przynieśmy pocięte na odpowiedniej wielkości prostokąty kolorowe kartki - zielone, czerwone, czarne, białe i złote/żółte i klej lub dwustronną taśmę klejącą. Młodsze dzieci przy takiej pracy będą potrzebowały dużo pomocy, więc możemy książeczki dla nich przygotować w domu (to ważne, żeby dzieci wyszły ze szkółki posiadając własne książeczki), a na zajęciach zaproponować im zrobienie z papierowych talerzyków koron - w końcu będą ich potrzebowały, jeśli mają królować z Jezusem w Niebie!

Co należy zabrać:
  • Biblię dla dzieci/obrazki do zilustrowania historii,
  • książeczkę bez słów,
  • klocki lub płatki śniadaniowe, z których dzieci będą mogły zbudować zamek,
  • transparent zrobiony z patyczków i papieru lub patyczki i papier, żeby zrobić go razem z dziećmi,
  • kolorowy papier potrzebny do zrobienia książeczek bez słów dla dzieci lub gotowe książeczki dla mniejszych dzieci,
  • papierowe talerzyki,
  • klej,
  • coś do ozdobienia koron (kredki, mazaki, pluszowe pomponiki, guziki itp),
  • ewentualnie parasol.
Oczywiście w trakcie szkółki nie zapominajmy o modlitwie na początku. A może znacie piosenkę "Kto jest królem dżunglii?" i możecie nauczyć też dzieci?

wtorek, 22 kwietnia 2014

Porozmawiajmy: Mój przepis na udane zajęcia biblijne.

Wiecie, że moja rodzina nawet nie wie kiedy przygotowuję się do szkółki? A to dlatego że większość mojego przygotowania to myślenie. Najlepsze pomysły przychodzą pod prysznicem i w trakcje zmywania naczyń - to chyba wpływ nawilżenia :) Jak mam mieć szkółkę, to myślę o niej cały tydzień - w sobotę tylko przypominam sobie historię biblijną i szykuje półprodukty potrzebne do prac plastycznych i opowiadania, ewentualnie spisuję konspekt. Ciężko jest wymyślić coś fajnego kiedy siada się i tylko myśli - patrzenie w stół nie jest inspirujące.

Idealne zajęcia spełniają kilka warunków:
  1. Muszą być jednotematyczne - jeśli opowiadamy jakąś konkretna historie, to wszystko inne co dzieje się na szkółce powinno być związane z tą historią: praca plastyczna, zabawy, werset, nauka nowej piosenki. Wszystko po to, żeby dzieci jak najlepiej zapamiętały o czym opowiadałam. Jeśli na przykład lekcja jest o stworzeniu świata, to uczymy się piosenki "Kto stworzył", próbujemy różnych owoców i warzyw, które stworzył Bóg, bawimy się w udawanie zwierzątek itp.
  2. Muszą być zróżnicowane - przedszkolaków nie sposób posadzić na godzinę przy stole i w tym czasie opowiadać historię, robić wycinanki i uczyć się wersetu. Bo umrą z nudów! Zasada jest prosta - należy jak najczęściej zmieniać pozycję. Dlatego w sali przeznaczonej dla przedszkolaków powinno być dużo miejsca - wtedy przy modlitwie można stanąć w kółku, przy historii usiąść na podłodze, a w czasie zabaw trochę się poruszać, żeby potem znów usiąść przy stoliku i zrobić coś z papieru, a na koniec na stojąco nauczyć się piosenki.
  3. Historia biblijna to nie tylko słowa i obrazki. Zilustrować można opowieść na wiele sposobów. Może zbudować coś razem z dziećmi albo dla dzieci? Może zainicjować przedstawienie? Role mogą odgrywać dzieci, którym opowiadamy na bieżąco co mają robić (np. kapłanów chodzących wokół Jerycha), albo poproszona o pomoc młodzież. Na temat technik opowiadania historii biblijnych napiszę osobną notkę :)
  4. Praca plastyczna musi być atrakcyjna. Pisałam już o tym w niedzielę - obrazki do kolorowania są nudne. Najlepsze są takie prace, którymi można się w drodze do domu pobawić :)
  5. Wykorzystujmy wszystkie zmysły dzieci - nie tylko słuch i wzrok. Szkółka o zesłaniu manny? Przynieśmy jakieś małe płatki śniadaniowe, które mogą mannę udawać i dajmy im je do zjedzenia. A może o Jonaszu? Dajmy im powąchać jak pachną sardynki, przecież w brzuchu wielkiej ryby nie tylko było ciemno i mokro, ale też musiało strasznie śmierdzieć. 
  6. Ruch pomaga zapamiętać. Dlatego właśnie piosenki dla dzieci najczęściej są z pokazywaniem. A może werset też da się jakoś pokazać? Jeśli nie - zawsze można powtarzać go raz głośno, raz po cichu, raz skacząc, a raz stojąc na palcach.
Oczywiście nie każda szkółka musi mieć wszystko. Historię można też opowiedzieć zwyczajnie - pokazując obrazki w książce, a w ramach pracy plastycznej można pokolorować czasem obrazek. Najważniejsze jest to, żeby przeplatać - niestandardowo opowiedziana historia może być uzupełniona kolorowanką, a opowiadanie ilustrowane tylko obrazkami z dziecięcej Biblii - jakąś rozbudowaną i "wypasioną" pracą plastyczną. 

Jedno o czym trzeba jeszcze pamiętać to zasada "hook-book-look-took" (dosłownie z angielskiego: "haczyk - książka - patrzeć - wziął"). Poznałam ją na szkoleniu dla... liderów młodzieżowych. Odnosiła się bardziej do metaforycznych przeżyć (patrzeć w sensie znaleźć przykłady w życiu, wziąć w sensie w życie wprowadzić), ale tu jest jak najbardziej na miejscu z znaczeniu dosłownym:

  • Hook - każde zajęcia biblijne należy zacząć od zainteresowania czymś dzieci, "zahaczenia". Musi być to coś luźno związane z historią.
  • Book - to nic innego jak właśnie historia biblijna - żywe Słowo Boże.
  • Look - historię trzeba zilustrować, bez tego dzieci nic nie zapamiętają (będzie na ten temat osobna notka!)
  • Took - ze szkółki trzeba zabrać coś do domu - pomoże to dzieciom w opowiedzeniu rodzicom o czym się dowiedzieli i w zapamiętaniu historii.
Mam nadzieje, że moje rady się Wam przydadzą :)

niedziela, 20 kwietnia 2014

Biblioplastyka: Zainspiruj się!

Dziś będzie notka skierowana przede wszystkim do nauczycieli, ale może rodzice też coś z niej wezmą :)

Smutkiem powszechnym podczas szkółek niedzielnych są prace plastyczne proponowane przez autorów podręczników. Obrazek do pokolorowania, historyjka obrazkowa do ułożenia w kolejności i pokolorowania, układanka do przyklejenia i... pokolorowania! Zajęcia bezpieczne: klej i kredki. Zajęcia NUDNE. Dzieci, szczególnie przedszkolaki, są w stanie zająć się kolorowaniem jakieś 2-3 minuty. Potem, jeśli nie zapewnisz im czegoś bardziej atrakcyjnego, masz je wszędzie, włącznie z lampami i parapetami.

No dobra - ale skąd wziąć pomysły na jakieś bardziej twórcze, prace plastyczne?

Słyszeliście o Pintereście? Tak, to ta strona, gdzie można sobie "skitrać", albo może bardziej zrozumiale - "pochomikować" różne ładne i inspirujące obrazki. Nie wiem czy wiecie, ale jest PEŁNA inspiracji dotyczących prac manualnych stworzonych specjalnie na szkółkę niedzielną! Wystarczy tylko w wyszukiwarce przejść na angielski* i można tam znaleźć naprawdę perełki:

Jonasz w brzuchu wielkiej ryby.
Drzewo poznania dobra i zła.
Samson.
Ryba z monetą w brzuchu.
Tak naprawdę żadna z tych prac nie jest ani skomplikowana, ani nie wymaga nie wiadomo jakich materiałów. Już kilkulatek, przy minimalnej pomocy jest w stanie je wykonać. A jaka mają wyższość nad obrazkami i układankami do kolorowania? Są przestrzenne i można się nimi bawić!

Co z tego, że dziecko pokoloruje na szkółce obrazek, jeśli po powrocie do domu zostanie on rzucony w kąt i zapomniany? Nawet jeśli rodzice powieszą go na ścianie to dziecko szybko przestanie zwracać na niego uwagę. Co innego na przykład taka ryba z pieniążkiem - zamiast normalnej monety możemy rozdać czekoladowe - jedną do ryby, a drugą do zjedzenia. Daję wam gwarancję, że dzieci będą pływać po całym kościele i karmić swoje ryby pieniążkami. A potem opowiedzą wszystkim członkom rodziny co to za ryba - i dzięki temu zapamiętają historię lepiej!

Ja szkółkowe inspiracje zbieram tutaj. I polecam każdemu!

____________________________________________
* po angielsku zwyczajnie znajdziecie więcej. Najlepiej wpisywać hasła typu "sunday school", "bible lesson", "kids craft".


sobota, 19 kwietnia 2014

Porozmawiajmy: Kim jestem i czym się zajmuję?

Mam na imię Emilia i jestem nauczycielem szkółki niedzielnej. 

Na pierwszą szkółkę jako pomocnik poszłam od razu jak tylko przestałam chodzić tam jako uczeń. Miałam wtedy jakieś 12 lat. Nie mogłam inaczej – uczyła moja starsza o jedenaście lat siostra, moja mama (wiele lat była liderem) i mój tata. Wychowana w takim domu po prostu nie potrafiłam robić nic innego. W wieku lat 14 przeprowadziłam pierwszą lekcję samodzielnie. Od tego czasu już nie umiałam funkcjonować nie ucząc i niezależnie w jakim kościele byłam, zawsze moją służbą były dzieci. Najczęściej maluchy, bo w takiej grupie wiekowej czuję się najlepiej, ale miałam też epizody z dziećmi starszymi. Teraz mam lat 27 i niedawno, po trzyletniej przerwie na odchowanie moich własnych dzieci (Wojciech - 3 lata i Łucja – rok), wróciłam do gry: grupę maluchów w moim Kościele tworzę od podstaw, mam pod opieką około 12 dzieci w wieku od 2,5 do 6 lat.

Przez całe 10 lat mojej pracy z dziećmi głównie musiałam przerabiać lekcje z książek dla starszych dzieci lub wymyślać zajęcia sama, opierając się tylko na Biblii. To jest możliwe, choć może być trudne. Jest trudne na przykład wtedy, kiedy własne dziecko ząbkuje i przydałby się jakiś awaryjny scenariusz, bo cały tydzień nie masz jak się zastanowić nad tym jakie zabawy utrwalą dzieciom historię biblijną. Jest tez trudne, kiedy jesteś początkującym nauczycielem i zwyczajnie nie wiem z czym to się je. I jest trudne, kiedy trzeba wymyślać tydzień w tydzień, co niedzielę, przez rok, dwa, trzy...


Książki dla takich maluchów w zasadzie nie występują. Jeśli już można coś znaleźć to pojedyncze lekcje, a to nie urządza nauczyciela na „pełen etat”. Bo jak robić szkółkę dla tak wymagających dzieci jakimi są młodsze przedszkolaki w oparciu o kilka lekcji? Więc jak już przerabiałam i wymyślałam, i trochę mi się tych pomysłów nazbierało, to postanowiłam je udostępnić innym, takim jak ja. I ten blog ma wszystkie te pomysły zebrać i uporządkować. Żeby nauczycielom zajmującym się maluchami było już łatwiej i przyjemniej uczyć dzieci. By czerpali z tego radość a nie odchodzili z frustracją. I, żeby rodzice, chcący uczyć swoje dzieci w domu mieli od czego zacząć.

Porozmawiajmy: Nadchodzi nowe

W związku z tym, że poprzednia forma bloga - czyli fotorelacje z moich szkółek - nie sprawdza się (bo jestem niesystematyczna, powiedzmy sobie szczerze...), postanowiłam wprowadzić kilka zmian. Blog będzie nadal, a może znów funkcjonował ale:

- "podpięłam" go do mojego głównego konta. Teraz autorem jest Mila, a nie Emilia, ale to ciągle ja. Zrobiłam to, żeby pamiętać - mojego prywatnego bloga aktualizuje dosyć regularnie i kiedy będę to robić wyświetli mi się również ten blog, co mi zwyczajnie o nim przypomni.
- Fotorelacje dostępne będą w galerii. Na chwilę obecną dostępne są tylko trzy, ale postaram się je uzupełnić.
- Treść nadal będzie "szkółkowa", ale chcę zrobić z tego bloga swoistą bazę pomysłów i inspiracji dla rodziców i nauczycieli. Wierzę, że nie tylko ja szukam w internecie sposobów na przekazanie dzieciom treści Biblii, a takich rzeczy, wartościowych i w języku polskim jest jak na lekarstwo. Ilustracjami będą zdjęcia z moich szkółek i znalezione w internecie. Chcę też podzielić się tu moją wiedzą na temat prowadzenia zajęć biblijnych z dziećmi.

Mam nadzieję, że taka forma się przyjmie :) Zachęcam do odwiedzania.