piątek, 20 listopada 2015

Krok po kroku: Jak przygotować się do zajęć?

W czasie mojej służby wśród dzieci zdarzały się też momenty - i nadal zdarzają, a chciałabym, żeby były jeszcze częstsze! - służby wśród nauczycieli. Pytania "co zrobić?" i "jak zrobić?", a także wiele lat praktyki doprowadziły mnie do takiego momentu, że konspekt lekcji biblijnej (oczywiście nie na każdy temat...), potrafię napisać wyrwana ze snu w środku nocy. Ale nie piszę tego po to, żeby się chwalić. Piszę to po to, że chciałabym się z Wami tą umiejętnością podzielić.

Schemat postępowania na zajęciach jest prosty: nauczyciel przychodzi, wita dzieci, prowadzi modlitwę, opowiada historię, a potem następuje szereg atrakcji dodatkowych typu praca plastyczna, piosenka, zabawa, nauka wersetu i tym podobne. Jednak początkujący nauczyciel może mieć z tym schematem problem. Natomiast nauczycielowi doświadczonemu - tak myślę i często stosuję - też może przydać się ściąga. Konspekt lekcji jest właśnie taką ściągą. I nie chodzi mi o to co można znaleźć w podręcznikach dla nauczycieli, bo powiedzmy sobie szczerze - zaglądanie do lekcji w podręczniku na szkółce, kiedy na przykład dookoła skacze tuzin dzieci w wieku przedszkolnym nie jest zbyt efektywne...

Konspekt-ściąga, którą zabierzesz na zajęcia to jedna lub dwie strony A4. Ja przygotowałam dla Was dwustronny arkusz, który wystarczy wydrukować, a potem uzupełnić:

Cała pierwsza strona to główna część zajęć, ich trzon: temat, tekst biblijny, główna prawda, historia i modlitwa. Na drugiej stronie jest miejsce na wpisanie wszystkich dodatkowych zajęć. Ale po kolei!

1. Podstawowe informacje







Tutaj wpisać trzeba jaki jest temat lekcji, na jakim fragmencie Biblii się opieramy, a także co chcemy przekazać dzieciom. Główna prawda to nic innego jak właśnie przekaz lekcji.







2. Rozpoczęcie








Chyba rozumie się samo przez się. W krótkich słowach (masz tylko trzy linijki!) napisz jaki jest Twój pomysł na to by skupić uwagę dzieci na temacie zajęć. To musi być coś interesującego! Może jakiś eksperyment? Albo coś szalonego?







3. Historia





Serce szkółki - przekazywanie dzieciom Bożego Słowa. Powinno być zawsze zilustrowane. Oczywiście najłatwiejszym sposobem będzie pokazywanie obrazków w Biblii dla dzieci, ale czasem warto trochę się wysilić i stworzyć coś ekstra. Pomysły na to jak się za to zabrać możecie znaleźć TU. Metodę opisz na początku, potem stwórz ramowy plan wydarzeń - przydaje się, żeby się nie pogubić.





4. Pytania do historii





Przydadzą się, żeby utrwalić dzieciom o czym była opowieść. Niekoniecznie trzeba odpytywać zaraz po zakończeniu opowiadania. Można na przykład rzucać pytania mimochodem podczas zabaw lub prac plastycznych. Tak czy owak - dobrze mieć je zapisane w sąsiedztwie historii.








5. Modlitwa





Tak jak na koniec nabożeństwa, po kazaniu zawsze jest modlitwa, tak powinna być również po przekazaniu Bożego Słowa dzieciom. Historie biblijne to nie tylko takie sobie opowiastki, ale żywe Boże Słowo, więc prośmy Boga, by działało w naszych dzieciach. W tym miejscu zapisz krótko przykładowy tekst modlitwy, może się przydać, kiedy się zestresujesz.





6. Praca plastyczna








To miejsce na spisanie wszystkiego co musisz uszykować przez zajęciami i zabrać na nie ze sobą. Opisz też krótko co właściwie będziecie robić!









7. Zabawa







Jak wyżej. W co będziecie się bawić i czego do tego potrzebujecie.








8. Werset i piosenka








Wpisz tu tekst, a także chwyty, jeśli na przykład przygrywasz dzieciom do śpiewania na gitarze, żeby się nie pomylić.









9. Zakończenie







Modlitwa? Może macie tabelki z naklejkami, które przyklejacie dzieciom po zajęciach w nagrodę za grzeczne zachowanie? Może trzeba im coś rozdać. Zapisz, żeby Ci nie umknęło.








Pisanie takiego planu - moim zdaniem - bardzo ułatwia pracę. Przede wszystkim - wiadomo gdzie zapisać pomysł, niezależnie od tego kiedy wpadnie Ci on do głowy, wystarczy, że będziesz mieć przy sobie wydrukowany planner. Pomaga też, kiedy jest więcej niż jedna osoba prowadząca lub jeśli masz kogoś do pomocy - przeczytanie trwa chwilę, a uniknie się dzięki temu chaosu. Ale i doświadczonemu nauczycielowi który prowadzi szkółkę samodzielnie może się przydać! Mam nadzieję, że Wam pomoże, pobrać możecie go TUTAJ*, kryje się pod nazwą PLAN KONSPEKTU. Możecie też skontaktować się ze mną przez komentarze lub mailowo, wtedy wyślę go bezpośrednio na pocztę.


______________________________________
*jest to otwarta grupa na facebooku, do której myślę, ze warto dołączyć i tworzyć razem z nami bazę pomysłów na zajęcia biblijne :)

sobota, 14 listopada 2015

Porozmawiajmy: Kiedy mówić dziecku o grzechu?

Doznałam wczoraj szoku. A to dlatego, że przeczytałam w podstawie programowej do nauczania katechetyki w jednym z najpopularniejszych wyznań charyzmatycznych w Polsce, że o grzechu powinno uczyć się dziecko na poziomie gimnazjalnym.

Szok i niedowierzanie.

Jak to? Nie bez przyczyny historia grzechu jest drugą (!) zaraz po stworzeniu historią w Biblii.

Nie mam pojęcia jakim cudem ten, kto to układał postanowił, że dopiero dzieci na poziomie gimnazjum są w stanie pojąć - dosłownie - "grzech i jego skutki" i "odkupienie w Chrystusie"...

Ja nawróciłam się jak miałam trzy czy cztery lata. Tak, nawróciłam się, bo wcześniej patologicznie kłamałam. Potem, głównie w okresie nastoletnim, miałam okresy lepsze i gorsze - te gorsze głównie z powodu znudzenia, ale też okoliczności zewnętrznych, bo był to bardzo burzliwy okres dla naszej rodziny. Ale mój pierwszy krok w stronę Jezusa, z pełną świadomością grzechu i jego następstw, a także zrozumieniem czym jest odkupienie w Chrystusie, choć być może nikt w stosunku do mnie nie używał takiego sformułowania.

Mój syn, lat 4 i pół, wie doskonale czym jest grzech, co się dzieje jak człowiek robi złe rzeczy i jak działa modlitwa grzesznika. Moja córka, lat 2 i pół, jeszcze nie do końca ogarnia temat w całości, ale już kojarzy fakty.

Jest coś takiego, co się nazywa Okno 4/14. Chodzi w tym o to, że najbardziej podatna na ewangelię jest właśnie ta grupa wiekowa, a najwięcej dorosłych, świadomie wierzących chrześcijan, nawróciło się właśnie w tym okresie. Gimnazjum zaczyna się jak dziecko ma lat 13... Mamy zatem rok, żeby przekonać je, że warto oddać swoje życie Jezusowi. Trochę mało, prawda? Szczególnie, że jednocześnie dziecko to wchodzi w okres buntu, więc jest bardzo prawdopodobne, że na każde nasze "tak" będzie odpowiadać "nie".

Czy tego chcemy?

Przyzwyczaiłam się już do tego, że zazwyczaj w kościołach służba wśród dzieci jest odsunięta na dalszy plan. Najpierw są kaznodzieje, potem uwielbienie, służba wsród kobiet, alkoholików, narkomanów, więźniów, służba charytatywna... A po tym wszystkim są dzieci, odsuwane na koniec. Nie wiem dlaczego. Mam nadzieję, że w Waszych kościołach tak nie jest. Jeśli jest - pogódźcie się z tym i róbcie swoje, wiadomo nie od dziś, że pierwsi będą ostatnimi. Ale w momencie, kiedy osoby odpowiedzialne za całą służbę wśród dzieci, w ujęciu ogólnopolskim, spychają nawrócenie dziecka na dalszy plan, najpierw ucząc je jak należy zachowywać się w kościele (co, gdyby zadbać o możliwość nawrócenia dziecka wcześniej, byłoby stanowczo łatwiejsze...), to chyba coś jest nie tak.

Kiedy zaczyna się nowy rok szkolny i zaczynam zajęcia z nową grupą, a są to dzieci zazwyczaj przedszkolne, lekcję o grzechu przeprowadzam na drugich zajęciach. Za raz po lekcji o stworzeniu świata. I nie ma znaczenia to, że są to dzieci z rodzin wierzących. Mam przeogromną nadzieję, ze szarzy nauczyciele prowadzący zajęcia w kościołach tego wyznania nigdy nie widzieli podstawy programowej ustanowionęj przez ich szefostwo i tak jak ja przede wszystkim opowiadają dzieciom o zbawieniu, a nie o meblach w kościele...

niedziela, 20 września 2015

Pomysł na...: Duża Biblia na zajęciach dla małych

Powiem Wam szczerze, że dotychczas nie miałam żadnych przemyśleń na ten temat. Biblia służyła mi głównie w domu, podczas przygotowywania szkółki. Zawsze prowadziłam grupy maluchów, więc dorosła Biblia w czasie zajęć mało się przydawała - za trudny język, nieporęczny rozmiar kiedy trzeba przeczytać jeden werset... Ale zaczęłam ostatnio myśleć na ten temat i stwierdziłam, że Biblię - taką dorosłą, prawdziwą - trzeba pokazywać dzieciom od początku, a potem stopniowo zwiększać jej używanie. Muszę się w tej kwestii poprawić... A dla Was - i też dla siebie - przygotowałam etapy używania Biblii w czasie szkółki. Etapy, które wchodzą w życie wraz z dorastaniem małych szkółkowiczów.


  1. Etap rekwizytu. To chwila, kiedy zaczynamy pokazywać dzieciom Biblię. Przynosimy ją na szkółkę i mówimy maluchom, że historia, którą będziemy opowiadać, została napisana w tej księdze i jak wszystkie umieszczone tam historie jest prawdziwa. Dzieci często traktują opowieści biblijne jak bajki, więc tę prawdziwość trzeba podkreślać.
  2. Etap wersetu. Już przedszkolakom podczas zajęć można przeczytać jeden werset. Można spróbować nauczyć ich tego wersetu na pamięć, ale nawet jeśli nie chcemy tego robić, to dobrze jeśli dzieci będą widziały, że czytamy go z Biblii, a nie znaleźliśmy na suficie.
  3. Etap zabawy. Jakkolwiek dziwnie to brzmi - dajmy dzieciom pobawić się Biblią! Dzieci, które znają już litery i umieją już trochę czytać chętnie spróbują swoich sił podczas zabawy z Biblią: będą szukać wyrazów do łamigłówki albo na otworzonej przez nas stronie odnajdą i przeczytają podany werset.
  4. Etap czytania. To czas, kiedy dzieci już dobrze czytają - wtedy czytamy historię/fragment tekstu prostu z Biblii. Coś dla dużych dzieci.
  5. Etap chronologii. Kiedyś dawno temu dzieci na szkółce uczyły się na pamieć ksiąg biblijnych. Ja nie jestem fanem zakuwania na pamieć, raczej preferuję umiejętność wyszukiwania informacji. Ale i przy tym przyda się wiedzieć, że listy i ewangelie to Nowy Testament, historię o Abrahamie znajdziemy w I Mojżeszowej, jak otworzymy Biblię na środku to znajdziemy tam Psalmy, a historii Daniela szukać trzeba w dalszej części niż historii Rut.
  6. Etap zabawy zaawansowanej. To czas quizów i konkursów biblijnych, kiedy dzieci są w stanie znaleźć, mając do dyspozycji całą Biblię odpowiedź na pytanie (znaleźć, nie zakuć!). Wprowadza dreszczyk emocji :)
Oczywiście etapy mogą zmieniać kolejność - na przykład można zacząć dzieci uczyć o chronologii wydarzeń biblijnych zanim zaczną czytać całe historie na zajęciach, co często zaczynamy robić już w przedszkolu opowiadając historię w kolejności następowania po sobie w Bożym Słowie. A jeśli przegapiło się etap rekwizytu (jak ja...) to można też zacząć na etapie wersetu. Najważniejsze jest jednak, żeby Biblia na tych zajęciach w ogóle była - w sensie fizycznym, nie tylko wspomniana. A wtedy, mam nadzieję, będziemy oglądać takie obrazki:


niedziela, 13 września 2015

Ewangelizacja dzieci: Tajemnica arbuza

Kiedy zapytałam mojej przyjaciółki, czy można jeszcze w Polsce kupić arbuzy i powiedziałam jej po co mi ta wiedza to była strasznie zdziwiona, bo co ma wspólnego arbuz z kościołem? No widzicie - wiele ma wspólnego. A ponieważ sezon na arbuzy jeszcze trwa to polecam Wam korzystać i zrobić dzieciom arbuzowe przyjęcie. Będzie przyjemne z pożytecznym!

Jak wygląda arbuz - każdy chyba wie:

Źródło
Ale już trochę mniej ludzi wie, jak wygląda kwiat arbuza. A wygląda tak:

Źródło

Jest żółty! A to nam daje pięć kolorów:

  • czarny,
  • czerwony,
  • biały,
  • zielony,
  • żółty.
Kolory są takie same jak w książeczce bez słów, zauważyliście?

Dlatego właśnie arbuzowe przyjęcie to świetny pomysł na to by uczcić coś na szkółce :)

A co do tego? Arbuzowe zabawy, na przykład wyścigi arbuzów (potrzebne będą dwa tory przeszkód i dwie grupy, które - każda po swoim torze - będą toczyły arbuzy) albo arbuzowe kręgle (arbuz zamiast kuli). Na naszym arbuzowym przyjęciu, po modlitwie, dzieci zostały obrzucone balonami w kolorach arbuza i miały za zadanie pękać czarne balony - grzechy. Łatwo zrobić też można pracę plastyczną:

Źródło
No i - jeśli to przyjęcie to przydadzą się przekąski: oczywiście arbuz, ale można też zrobić arbuzową lemoniadę albo - jeśli jest ciepło - lody z arbuza (nic innego jak tylko zamrożony miąższ)

To jak? Przekonałam Was do arbuzowego przyjęcia na szkółce?

__________________________
Pomysł na arbuzowe przyjęcie został zaczerpnięty z jednej starej lekcji ewangelizacyjnej, którą znalazłam w domu, niestety nie mogę podać autora, bo mi zginęły kartki...

wtorek, 8 września 2015

Pomysł na...: Scenografia na zajęciach biblijnych

Jestem wielką fanką niekonwencjonalnych metod opowiadania historii biblijnych. Staram się jak mogę, żeby wśród moich zajęć jak najmniej było takich, na których ilustracją opowieści są jedynie obrazki w książkach. Nieraz już o tym pisałam (na przykład TU i TU), dziś chciałabym Wam przekazać garść inspiracji znalezionych w internecie na to jak można zaaranżować przestrzeń w sali szkółkowej, żeby przenieść dzieci w świat Biblii ledwo tylko przekroczą próg.

Może więzienie?

Źródło
Albo jaskinia pełna lwów:

Źródło
Czasem przyda się łódź...

Źródło
... Ołtarz...

Źródło
... Albo nawet ognisko:

Źródło
Czasem trzeba zbudować izraelskie miasteczko...

Źródło
Źródło
... A czasem piramidę:

Źródło
A jak jesteśmy przy piramidach to przydać się może droga przez Morze Czerwone:

Źródło
A jakby też przebrać dzieci?

Źródło
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie tworzenie scenografii nie może odbywać się co tydzień,, bo nikt by nie dał rady :) Ale może uda się Wam zrobić chociaż jedną taką niesamowitą podróż w czasie w tym nowym roku szkolnym? Życzę tego i Wam i sobie. A także przyjemnej i owocnej pracy z dziećmi!

P.S. Moją własną szkółkę ze scenografią możecie obejrzeć TUTAJ - to zajęcia, które odbyły się z okazji Świąt Wielkanocnych w tym roku.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Porozmawiajmy: Co robicie w grudniu?

Oczywiście nadal jeszcze nie wiem jak będzie wyglądać nasze rozplanowanie salowo-grupowe od stycznia przyszłego roku - tego dowiem się w listopadzie, ale w ogóle nie przeszkadza mi to w zastanawianiu się nad tym co będzie w grudniu... A w grudniu planujemy przedstawienie!

Zapewne nie jest to dla Was - nauczycieli i rodziców - nic nowego. Przedstawienia bożonarodzeniowe to w zasadzie chleb codzienny... No - może cogrudniowy. Dla nas jednak będzie to pierwszy raz.

Tak naprawdę szkółka w naszym kościele na pełnych obrotach istnieje od roku. dwa lata wcześniej dzieci była garstka, a nauczycielki dwie na krzyż, a rok wcześniej dzieci się wprawdzie namnożyło, ale nauczycielek niekoniecznie, więc zajęcia dla dzieci obywały się co dwa tygodnie. Dopiero w roku szkolnym 2014/2015 zaczęło to funkcjonować sprawnie i w pełnym wymiarze. Co za tym idzie nasze dzieci nie mają jeszcze w programie tego wszystkiego co mają dzieci z kościołów o wieloletniej szkółkowej tradycji. Między innymi - nie robiły nigdy przedstawienia gwiazdkowego.

W zeszłym roku dzieci, symbolicznie przebrane za pasterzy i aniołki, zaśpiewały przed cały Kościołem jedną kolędę. Było to - jak na ich nieduży wiek i zerowe doświadczenie - niemałym osiągnięciem:






Widzicie, że przeważają maluszki, więc ciężko byłoby nauczyć ich tekstu, który mają wygłosić na forum.

Teraz dzieci są większe. Bardziej śmiałe i bardziej wygadane. Mam więc nadzieję, że uda nam się - przy odpowiedniej dawce prób - zorganizować i pokazać całego Kościołowi prawdziwą sztukę. Co planujemy? Przedstawienie oparte na tekście z Ewangelii Łukasza. I własnie do tego zmierzałam przez cały czas...

5 dowodów na wyższość tekstu biblijnego nad jakąkolwiek sztuką teatralną
(oczywiście przedstawianą w Kościele)

  1. Dzieci obcują ze Słowem Bożym. Tego wciąż, nawet w Kościołach, jest zbyt mało. Czytają na zajęciach - z wiadomych powodów - dzieci starsze. Młodszym dzieciom historie opowiadamy. I nie ma w tym nic złego. Ale w przypadku prostej, napisanej zrozumiałym językiem historii, do tego jeszcze dobrze znanej - czemu, nawet jeśli mamy do czynienia z maluchami - nie sięgnąć po "prawdziwą" Biblię?
  2. Jest łatwiej. Nie ukrywajmy, dla niewielu z nas, nauczycieli szkółek niedzielnych, jest to praca, a nie służba. A nawet jeśli tak się zdarzy - nigdy nie jest to nasze jedyne zajęcie. Jest praca zawodowa, a nawet jeśli jej nie ma to jest dom, mąż, dzieci albo szkoła czy studia. Na szkółkę nie możemy poświęcić całego naszego czasu. A przygotowanie takiego przedstawienia gwiazdkowego jest czasochłonne: bo scenografia, bo kostiumy, bo teksty wydrukować i rozdać, bo kolędy nauczyć, bo próby z dziećmi przeprowadzać... Kiedy w ramach naszej sztuki zaangażujemy narratora czytającego tekst z Biblii i nauczymy dzieci pojedynczych kwestii i konkretnych zachowań na scenie (tu wchodzicie, tu mówisz, teraz śpiewamy) będzie prościej i dla nich, i dla Was. I nikt nie będzie musiał poświęcać dodatkowego czasu na napisanie tekstu przedstawienia, bo ten tekst jest już od dwóch tysięcy lat gotowy!
  3. Scenariusz na pewno nie będzie grafomański. No bo chyba nikt nie powie, że Ewangelia Łukasza to grafomaństwo? Wprawdzie był on lekarzem, ale pisanie też mu szło nieźle. No, a w przypadku sztuk pisanych na zapotrzebowanie szkółki niedzielnej może być różnie - być może mamy szczęście i jakąś taką ciocię w zborze, która jest uzdolniona literacko. Ale jak nie mamy i tylko nie mówimy chętnej cioci, że jej tekst nam zgrzyta, żeby jej przykro nie było? Mając za sobą autorytet Słowa Bożego nie musimy sprawiać cioci przykrości.
  4. Na pewno nikt nie będzie zgorszony ani urażony. Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy w Kościele Zielonoświątkowym nie można było śpiewać kolęd, bo to katolickie. Szczęśliwie już się od tego odchodzi i skupiamy się w kontaktach z innymi kościołami na tym co nas łączy a nie na tym co nas dzieli. Teks Ewangelii łączy. Na takie przedstawienie można zaprosić i ciocię chodzącą do Prostaczków i wujka księdza, a także całe rzesze znajomych należących do innych wyznań chrześcijańskich, ku wzajemnemu zbudowaniu.
  5. Słowo Boże staje się codziennością. Nie ukrywajmy, czasem ciężko jest sięgnąć nam po Biblię. W momencie, kiedy przygotowujemy przedstawienie oparte na tekście biblijnym, czytamy go tyle razy, że utrwala się on w naszym umyśle i znajduje drogę do serca. Jasne, że przygotowując każde przedstawienie o biblijnej tematyce automatycznie żyjemy Biblią i opisanymi tam wydarzeniami, ale życie konkretnymi słowami - to jest dopiero coś!
Wiem, wiem, że jest dopiero sierpień... Ale pamiętajcie, że na dobrze przygotowane przedstawienie potrzeba czasu. A tego zawsze nam brakuje... Więc może warto pomyśleć o tym już teraz, by na później mieć już gotowy plan i tylko go zrealizować, zamiast wpadać w panikę, bo nie mamy żadnego pomysłu? Polecam :)

niedziela, 23 sierpnia 2015

Nie ma przeszkody nie do pokonania!

Zbliża się nowy rok szkolny, a ja z przestrachem patrzę na to, jak zaniedbałam bloga... Mam nadzieję, że nigdy w swoim życiu nie ujrzę takiego zaniedbania w sprawach prowadzonej przeze mnie służby w moim Kościele. Ale to, że nie zaniedbałam szkółek niedzielnych zupełnie mnie oczywiście nie usprawiedliwia: zaczęłam prowadzić tego bloga, bo w sprawie zajęć biblijnych dla dzieci internet świeci pustkami, to też jest jakaś moja służba i powinnam się z niej wywiązywać... No to tyle samokrytyki, lepiej już zacznę się poprawiać i napiszę coś konkretnego:

Mamy w kościele dość ciężką sytuację lokalową. Ponieważ wynajmujemy pomieszczenie od innego kościoła, a cały poprzedni rok szkolny trwał remont głównych pomieszczeń, zostaliśmy szkółkowo - i nie tylko - stłoczeni z gospodarzami. W związku z tym na przykład - w kwestii szkółkowej - mieliśmy do dyspozycji jedną małą salkę na dwie nasze grupy dzieci i jedną grupę z kościoła, który nam salę wynajmuje. Musieliśmy przez to scalić dzieci w jedną grupę i kończyć szkółkę w połowie kazania. To było trudne, ale przetrwaliśmy.

Remont miał się skończyć we wrześniu, ale już dziś wiadomo, że potrwa jeszcze do końca listopada. Co zatem zrobić dalej? W sytuacji, kiedy dzieci obecne nam urosły i przyszły nowe, a co za tym idzie mamy teraz materiał na trzy grupy, w każdej co najmniej czwórka dzieci, najmłodsze w momencie rozpoczęcia roku szkolnego będzie mieć 2 i pół roku, a najstarsze 12? I jeśli faktycznie do końca listopada skończy się remont i dostaniemy większą salę na nabożeństwa i - być może - nawet dwa małe pomieszczenia? Co zrobić z tymi dziećmi do grudnia?

Ja się martwiłam. Nie wiedziałam co z tymi dziećmi do końca roku począć. Podzielić się nie da, całej grupy prowadzić też się na dłuższą metę też się nie da. A do tego żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało: na rzekome trzy grupy, nie dość, że do grudnia mamy jedno malutkie i zagracone pomieszczenie, to jeszcze mamy trzy, w porywach do czterech nauczycielek...

Ale jak mówił mój poprzedni pastor (Wojciech Walaszczyk, pastor Chrześcijańskiej Społeczności Winnica), od martwienia się problemy się nie rozwiązują, to razem z moją Siostrą wymyśliłyśmy plan idealny. A ponieważ mamy wielką wiarę jest to plan na - od stycznia - największą możliwą liczbę grup i największą możliwą liczbę salek do dyspozycji. Do grudnia natomiast - trzeba przeczekać. Plan jest prowizoryczny, faktycznie na przeczekanie - za to chyba żadna grupa szkółkowa nie będzie miała tak dobrze jak my w tym roku przygotowanego dziecięcego przedstawienia bożonarodzeniowego, bo zaczniemy je ćwiczyć już na początku listopada!

Wiem, ze w każdej kwestii sama modlitwa nie wystarcza - Pan Bóg odpowiada na nasze modlitwy wtedy, kiedy my wykonamy swoją pracę. Część tej pracy już wykonałam: plan jest wymyślony. Muszę jeszcze przedstawić go obecnym nauczycielkom, a także do stycznia znaleźć co najmniej trzy osoby, które będą chętne pracować z najmłodszymi i średnimi dziećmi. I tu jest miejsce na Boże działanie: potrzebuję Jego wsparcia przy otwieraniu serc kandydatów i jednomyślności w trakcie rozmowy z obecnymi nauczycielami.

Zatem wszystkich, którzy to czytają proszę o modlitwę. Pomożecie?