Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie historii biblijnych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie historii biblijnych. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 stycznia 2016

Pomysł na: Biblijne Pudełko

Witam was po długiej przerwie :) Czas świąteczny nie sprzyja blogowaniu, ale jestem wreszcie z powrotem. I przychodzę do was z całkiem nową, świeżą propozycją!

Marzę -  w związku z moim rozwojem w kwestii nauczania dzieci - o dwóch kursach. Pierwszy to tworzenie figur biblijnych, a drugi to Godly Play, czyli protestancki odpowiednik Katechezy Dobrego Pasterza - zajęć biblijnych przeprowadzanych metodą Montessori. O ile mam pewność, że pierwszego z nich nie uda mi się zrobić w tym roku, to ciągle liczę na to, że chociaż na jednodniowy Godly Play uda mi się wybrać, choć na razie żaden nie jest przewidziany blisko Londynu...

Nie mniej jednak, metoda ta bardzo mnie interesuje i staram się - w miarę możliwości - wprowadzać na moje zajęcia jej elementy. Są to na przykład stacje, których użyłam kiedyś w czasie lekcji wielkanocnej lub lekcji o Jozjaszu, lub zabawa w budowanie świata przedstawionego, o której możecie poczytać tutaj. Nie jest to jeszcze pełne, nie pozwala mi na to miejsce, którym dysponujemy w czasie zajęć z dziećmi na nabożeństwach, ale czerpię inspiracje. I jedną taką inspiracją jest Biblijne Pudełko.

Czym jest Biblijne Pudełko? To po prostu pudełko z zabawkami. Z takimi zabawkami, które przydają się na zajęciach biblijnych, czyli na przykład:

  • zestaw zabawek "Arka Noego",
  • drewniane lub plastikowe drzewka,
  • łódka
  • jakieś zwierzątka, któe często występują w historiach biblijnych, na przykład owieczki, osiołek, rybki czy wielbłąd
  • ludziki, na przykład peg doll, ubrane na "biblijny sposób",
  • rekwizyty symbolizujące postacie biblijne, na przykład takie jak wiesza się na drzewko Jessego,
  • drewniane lub plastikowe klocki,
  • chusty w kolorach ziemi i wody, przydatne do tworzenia tła,
  • wycięte  filcu elementy, na przykłąd ścieżka,
  • kamienie, trochę piasku, gałęzie. sieć itp.
Po co to wszystko? Po to, by tworzyć tematyczne miejsce do zabawy. Lub po prostu w ciekawy sposób zilustrować historię, którą opowiadamy. Czasem, jeśli mamy dzieci, łatwo jest znaleźć elementy potrzebne na zajęcia. Ale jeśli tych dzieci w domu nie ma może to być wyzwanie. Dlatego zachęcam Was do tworzenia takich Biblijnych Pudełek, i to nie tylko na szkółkę! Również dla Waszych dzieci, w domu, bo niby dlaczego nie miałyby się bawić w odtwarzanie historii z Biblii? Ja dotychczas wszystkich elementów potrzebnych na konkretne zajęcia szukałam w sobotę, dzień przed zajęciami. Ale teraz jestem w trakcje tworzenia takiego pudełka, z którego na codzień będą korzystać moje dzieci, a w czasie przygotowywania się na zajęcia ja będę miała ułatwione zadanie, bo wszystko będzie w jednym miejscu!

wtorek, 8 września 2015

Pomysł na...: Scenografia na zajęciach biblijnych

Jestem wielką fanką niekonwencjonalnych metod opowiadania historii biblijnych. Staram się jak mogę, żeby wśród moich zajęć jak najmniej było takich, na których ilustracją opowieści są jedynie obrazki w książkach. Nieraz już o tym pisałam (na przykład TU i TU), dziś chciałabym Wam przekazać garść inspiracji znalezionych w internecie na to jak można zaaranżować przestrzeń w sali szkółkowej, żeby przenieść dzieci w świat Biblii ledwo tylko przekroczą próg.

Może więzienie?

Źródło
Albo jaskinia pełna lwów:

Źródło
Czasem przyda się łódź...

Źródło
... Ołtarz...

Źródło
... Albo nawet ognisko:

Źródło
Czasem trzeba zbudować izraelskie miasteczko...

Źródło
Źródło
... A czasem piramidę:

Źródło
A jak jesteśmy przy piramidach to przydać się może droga przez Morze Czerwone:

Źródło
A jakby też przebrać dzieci?

Źródło
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie tworzenie scenografii nie może odbywać się co tydzień,, bo nikt by nie dał rady :) Ale może uda się Wam zrobić chociaż jedną taką niesamowitą podróż w czasie w tym nowym roku szkolnym? Życzę tego i Wam i sobie. A także przyjemnej i owocnej pracy z dziećmi!

P.S. Moją własną szkółkę ze scenografią możecie obejrzeć TUTAJ - to zajęcia, które odbyły się z okazji Świąt Wielkanocnych w tym roku.

środa, 1 kwietnia 2015

Fotorelacja: Szkółka Wielkanocna

W Londynie komunikacja miejsca stoi na naprawdę wysokim poziomie. W zasadzie w obrębie trzech pierwszych stref jesteś w stanie dojechać wszędzie w ciągu godziny. Powyżej czwartej strefy należy dodać czas, który potrzebny jest na dojazd do centrum, ale aż do strefy piątej nie zajmuje on dłużej niż pół godziny, bo albo dojeżdża metro, albo pociągi które są naprawdę szybkie i jeżdżą często. Między innymi dlatego możemy pozwolić sobie na to by co niedzielę jeździć do kościoła oddalonego od nas o pięć stref (my mieszkamy w czwartej, nasz kościół na Ealing Broadway jest w trzeciej, więc - czwarta do trzeciej, trzecia do drugiej, druga do pierwszej, pierwsza do drugiej, druga do trzeciej) - zajmuje nam to półtorej godziny, ale idzie dość sprawnie.

Zazwyczaj.

Bo czasem przychodzą nawet w Londynie takie dni, kiedy lepiej jest nie wychodzić z domu alej niż na spacer do pobliskiego parku albo do własnego samochodu. Pierwszy z tych dni to 25 grudnia, kiedy nie jeździ kompletnie nic, a ekrany na przystankach zamiast rozkładu jazdy wyświetlają "Merry Christmas". Drugi to Wielkanoc.

Z tej przyczyny w Wielkanoc, choć to najważniejsze chrześcijańskie święto, nigdy nie ma nas na nabożeństwie. I z tej przyczyny szkółka okolicznościowa odbywa się zawsze w Niedzielę Palmową. I tak też było w tym roku, a ponieważ była to szkółka z fajerwerkami, to zapraszam na fotorelację i opis - być może przyda się Wam coś z tego na zajęcia w najbliższą niedzielę:

Tutaj - i na zdjęciu poniżej - możecie zobaczyć, że nie ma wymówki typu ciężkie warunki! Kościół w którym wynajmujemy salę jest teraz w trakcie generalnego remontu i salka, w której prowadzimy szkółkę bardziej przypomina składzik niż salę dla dzieci. Ale dajemy radę!
Za moimi plecami - jeszcze zamknięty - grób. Żółte klocki, które wzbudziły zainteresowanie dzieci zaraz po wejściu do sali musiały poczekać aż na sam koniec zajęć. Najpierw oglądaliśmy obrazki w książce, po to by później wiedzieć jakie scenki będziemy odgrywać.
Palmowe liście czekają na dzieci. Potem, już po szkółce, dzięki nim prowadzący nabożeństwo przypomniał sobie, że to przecież Niedziela Palmowa!
Machamy palmowymi liśćmi i wołamy "Hosanna"! Moja chusta wylądowała na ziemi, żeby osiołek, na którym jechał Pan Jezus nie skaleczył nóg o kamienie :)

Następna była ostatnia wieczerza...



A zaraz po niej wybraliśmy się do ogrodu Getsemane, gdzie czekał precel symbolizujący modlitwę* i łańcuch, który miał obrazować pojmanie Jezusa.


Tu prezentuję dzieciom jak kiedyś modlili się ludzie - wprawdzie to kiedyś to w średniowieczu, ale o to głównie chodzi w symbolice precla, a myślę, że symbol, który można zjeść zapada w pamieć lepiej niż tylko pokazany i dzięki temu zapamiętają lepiej co Jezus robił zaraz przed aresztowaniem.

Tomek zagrał w scenie aresztowanie Jezusa...

No i dotarliśmy do krzyża. Z pomocą dzieci wypisałam grzechy czarnym markerem, a potem zamazałam je na czerwono. Był też czas przeznaczony na modlitwę.

Potem otwarliśmy grób - i wiecie co się okazało? Że jest pusty!
Na koniec dzieci z żółtych klocków budowały pałac dla Pana Jezusa, który przecież teraz króluje z Niebie. A do domu dostały dzienniczki z modlitwą na cały tydzień - każdego dnia poruszany jest jeden temat i każdy z nich ma dopasowany kolorowy cukierek**:
  • W poniedziałek dzieci dziękują za to, że Bóg stworzył piękny świat. (zielony)
  • We wtorek przepraszają Boga za swoje grzechy. (czarny)
  • W środę dziękują za Bożą miłość i przelaną krew Jezusa (czerwony)
  • W czwartek za te, że grzechy są przebaczone dzięki tej krwi. (biały)
  • W piątek dziękują za zmartwychwstanie. (żółty)
  • W sobotę proszą o prowadzenie Ducha Świętego, po to by postępować dobrze i nie grzeszyć. (pomarańczowy)
  • W niedzielę dziękują za to, że Jezus przygotowuje im mieszkanie w Niebie. (niebieski)
Mam nadzieję, że tak wyposażone, w wiedzę na temat historii Wielkiejnocy i przewodnik modlitewny rozłożony na cały tydzień, zapamiętają z tych świąt coś więcej niż czekoladowe zajączki...

_____________________

* Tego, że precel jest symbolem modlitwy dowiedziałam się z Wikipedii. A zajrzałam tam dlatego, że przy szukaniu inspiracji na to jak zobrazować wydarzenia z ogrodu Getsemane na pintereście co i raz mi ten precel wyskakiwał. Legenda o preclu jest bardzo ładna, polecam przeczytać.

** Cukierkowa modlitwa to moja interpretacja angielskiego wierszyka, zmieniona do własnych potrzeb, skrócona z 12 elementów do 7 i niestety, nierymowana. Ale jak ktoś chce tekst modlitwy, który napisałam dzieciom w tych dzienniczkach, które dostały to chętnie prześlę, tylko podajcie maila,

czwartek, 11 grudnia 2014

Wyjątkowe książki nie tylko na wyjątkowy czas

Dziś wyjątkowo blog Mały Kościół bierze udział w projekcie międzyblogowym. Projekt nazywa się Przygody z Książką i normalnie - ja, Mila - posty biorące udział w projekcie umieszczam na drugim moim blogu, czyli w Milowym Lesie. A dzisiejszy post jest wyjątkowy i wyjątkowo mi tu pasuje, bo będzie o wyjątkowych książkach.

Grudzień (i adwent) to czas również wyjątkowy - czas przygotowań do świąt Bożego Narodzenia. Czas, kiedy przypominamy sobie o tym, że może byłoby warto poczytać dzieciom Biblię (jeśli nie robimy tego na codzień), żeby święta nie stały się dla nich tylko tradycją układania prezentów pod pięknie ubraną choinką, ale też jakimś głębszym przeżyciem. I mimo, że jesteśmy już w połowie tego czasu i prawdopodobnie nie zdążymy przygotować drzewka Jessego (choć moim zdaniem ta tradycja jest warta uwagi, niestety w tym roku również nie zdążyłam) to na to, by zacząć czytać z dzieckiem Biblię za późno nie jest nigdy.

Tylko jaką? Na rynku dostępne są dziesiątki Biblii z obrazkami, książek z opowiadaniami na motywach biblijnych i książek uzupełniających z łamigłówkami i zabawami związanymi z historiami biblijnymi... Zatem, żeby Wam pomóc, przygotowałam dla Was zestawienie kilku z którymi miałam przyjemność, żebyście - jeśli chcielibyście kupić - mieli wstępne rozeznanie.

Część pierwsza: do czytania

1. Moja Biblia. Boża obietnica każdego dnia. (wydawnictwo Jedność)



To nasz najnowszy nabytek, szczerze powiedziawszy - moje dzieci jeszcze jej nie widziały. Ale już mogę stwierdzić, ze będzie im się podobać. Historii jest kilkadziesiąt i większość zajmuje kilka stron. Ma bardzo ładne obrazki, których jest naprawdę dużo. Tekst jest prosty, ale nie prymitywny - kilkulatkowi można spokojnie czytać i będzie wiedział o co chodzi w historii, a nie tylko dowie się jak nazywają się bohaterowie i co robią na obrazku. Nie trzeba - jeśli się nie chce - nic dopowiadać. Minusów jak na razie nie znalazłam - zobaczymy jak przedstawię ją moim dzieciom :)


2. Uśmiechnięta Biblia (wydawnictwo Vocatio)



Podstawowy plus tej akurat wersji polega na tym, że tekst niewiele różni się od oryginalnego tekstu biblijnego (choć oczywiście jest skrócony). No ale to może być też minusem, zależy jak na to patrzeć. Na pewno czyni to tę książkę bardziej odpowiednią dla starszych niż dla młodszych dzieci. Historii jest dużo (choć niektóre głupio podzielone - na przykład plagi egipskie rozbite są na trzy częsci), obrazki są naprawdę wyjątkowe. Minusy? Chwilami właśnie język, ale tylko wtedy jak nie stosujemy się do instrukcji na okładce i zamiast czytać ją dziecku w przedziale wiekowym 5-7, czytamy ją trzylatkowi :)

3. Podróże z Biblią (Wydawnictwo Djecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu)



To z kolei propozycja dla najmłodszych. Na okładce jest napisane, że nadaje się dla dzieci od dwóch lat. Ja uważam, że spokojnie już od roku. Na twardych, kartonowych stronach znalazło się miejsce na 24 historie - każda zajmuje jedną rozkładówkę z charakterystycznym obrazkiem i kilkuzdaniowym opisem. A po tego w okładki zostały wklejone sznureczki, żeby maluchowi łatwo się z nią podróżowało, jak wskazuje tytuł :) Minus: starcza na krótko. Jeśli dziecko polubi czytanie Biblii to szybko trzeba będzie kupić jakąś bardziej rozbudowaną.


4. Biblia na każdy dzień (wydawnictwo Epideixis)



To jest akurat wiekowy egzemplarz, ma ponad 20 lat, a moje dzieci odziedziczyły ją po swoim ojcu. Teraz chyba tę samą (autor ten sam - Wacław Oszajca, tytuł zbliżony) wydaje Św. Wojciech.

Ta wersja Biblii to książka dla dzieci conajmniej ośmio-dziesięcioletnich moim zdaniem. Tekstu jest dużo, obrazki pojedyńcze (znaczy jeden do każdej historii). Ciekawie jest ułożona - historie na każdy dzień roku przypisane są do konkretnego dnia z kalendarza, a zaczyna się w lipcu, po to, by historia narodzenia Jezusa wypadała dokładnie 25 grudnia.

Jeśli te cztery pozycje to dla was za mało to zapraszam tutaj, gdzie już kiedyś pisałam o Bibliach dla dzieci :)

Część druga: biblijne zabawy

Biblia w swoim bogactwie historii i zdarzeń daje nam tak naprawdę ogromne pole do popisu przy organizowaniu dla dzieci zajęć, robótek recznych i zabaw. Ja - można tak powiedzieć - od czternastego roku życia zajmuję się tym zawodowo prowadząc zajęcia biblijne dla dzieci w Kościele. Ale tak naprawdę może to robić każdy kto lubi dzieci i Biblię, wystarczy tylko pomysł albo inspiracja. No i dziecko :)

Oczywiście najprostrzym sposobem na zajęcia biblijne jest kolorowanka, którą można kupić lub ściągnąć z internetu. Poza tym - różne prace przestrzenne - mam na pintereście całą tablicę z inspiracjami. Jeśli chcecie - korzystajcie! No i wreszcie - wydawnictwa.

Mamy na przykład taką książeczkę z puzzlami:



W środku jest pięć szescioczęściowych układanek o tematyce biblijnej. Może się przydać, szczególnie jeśli organizujemy zajęcia dla jednego - na przykład własnego dziecka.

Fajnym pomysłem jest też taka ksiażka:


Jest w niej zilustrowanych kilka historii biblijnych, ale w sposób znany mamom choćby z Miateczka Mamoko: duży na dwie strony obrazek z mnóstwem szczegółów. Do tego na marginesach widnieją detale wyciągnięte z obrazka głównego, które dziecko ma za zadanie odnaleźć. Nadaje się już dla malucha!

Naszym ulubionym obrazkiem jest ten z przekrojem Arki Noego (widoczny na okładce), ale też ten z narodzenia Jezusa jest ciekawy:


Jeśli szukalibyście czegoś takiego dla starszych dzieci to mogę wam polecić Znajdź Ruperta - jak byłam dzieckiem to była jedna z moich ulubionych książek :) Jest trochę podobna do Gdzie jest Wally tylko zamiast Wally'ego szykać trzeba właśnie Ruperta, który przenosi się w czasie do różnych wydarzeń biblijnych. Ilustracje nają jeszcze więcej elementów niż te z ksiażki omówionej powyżej!

No i na koniec moje najnowsze odkrycie:


Książka zawierająca skróty historii biblijnych (raczej dla przypomnienia opowiadającemu niż do czytania dziecku) i do każdej propozycje jakiejś zabawy.



Z tej samej serii mam jeszcze Zabawy z przypowieściami i Rodzinne zabawy, które z kolei są zbiorem samych wersetów biblijnych, omówień dotyczących wspomnianej w wersecie cechy/prawdy i zabaw z nią związanych.

No, mam nadzieję, ze Was nie zanudziłam, a wręcz przeciwnie - zachęciłam do tego, żeby czytać dzieciom Biblię, która - jakby nie patrzeć jest wartościową ksiażką :)

Ten post powstał w ramach projektu Przygody z Książką.


poniedziałek, 14 lipca 2014

Pomysł na: Przeżywanie historii razem z dziećmi

O tym, że "zwykłe" opowiadanie historii jest nudne, pisałam już niejednokrotnie :) Staram się podsyłać Wam pomysły, jak można to zrobić inaczej: pisałam już o budowaniu świata przedstawionego z elementów. Dziś chciałabym zająć się odgrywaniem historii razem z dziećmi.

Odgrywanie historii nie ma nic wspólnego z przedstawieniem/dramą/teatrzykiem. Chodzi tu raczej o to, żeby dziecko mogło przeżywać to samo (oczywiście na mniejszą skalę...) co przeżywali bohaterowie historii. Dziecko nie jest aktorem, ale odwiedza miejsca (stworzone za pomocą symbolicznej scenografii) i wykonuje te czynności, które występują w opowieści. To wzbudza w dziecku emocje, historia jest dynamiczna, a dziecko podekscytowane, a to z kolei sprzyja zapamiętaniu.

Dobrymi historiami na takie zajęcia będą "opowieści drogi". Wszędzie tam gdzie bohaterowie wędrują i mają do spełnienia jakieś zadania więc na przykład:

- Abraham,
- Jakub,
- Józef (patriarcha)
- Mojżesz (wyjście z Egiptu),
- Eliasz,
- Jonasz,
- Jezus (np. wjazd do Jerozolimy i wydarzenia w świątyni, ale tu raczej wcielamy się w ludzi go witających)
- Paweł.

Wczoraj wykorzystałam tę metodę przy szkółce o Jonaszu. Jonasz w ogóle jest moim ulubionym bohaterem i bardzo lubię opowiadać o nim dzieciom. Historia ta ma wiele zastosowań: można wyciągnąć z niej prawdę o posłuszeństwu Bogu, o tym, że Bóg jest wszędzie i zawsze nas słyszy, że jest łaskawy i zawsze przebacza winy, których żałujemy, można odnieść tę historię do zmartwychwstania Pana Jezusa (Jonasz był w brzuchu ryby trzy dni, to prawie tak jakby umarł) lub tak jak ja zrobiłam: historią o Jonaszu zainspirowałam dzieci do modlitwy o nasze miasto - Londyn.

Przygotowanie

Samo przygotowanie do opowiadania historii metodą odgrywania jest dość proste: nie potrzebujemy obrazków, skomplikowanych pomocy, ani nic trudno dostępnego. Potrzebujemy sprzętów dostępnych na codzień i trochę wyobraźni.

W sali, w której odbywają się zajęcia należy ustawić kilka stacji. W przypadku Jonasza będą to:
- dom Jonasza (na przykład kontur z taśmy malarskiej przyklejony na ścianie) - opcjonalnie,
- statek (skrzynia, kanapa, wielki karton. W wersji luksusowej maszt z kija od miotły i żagiel z ręcznika),
- wielka ryba (stół przykryty ciemną narzutą),
- Niniwa (zbudowana z klocków lub namalowany duży plakat przedstawiający miasto) - opcjonalnie.
Najważniejszymi punktami są oczywiście statek i ryba, choć wczoraj dzieci były niepocieszone, że nie zbudowałam miasta...

Jak opowiadać?

Dynamicznie! To podstawowa cecha tej metody. Podczas opowiadania dzieci cały czas się przemieszczają i wykonują to co robił Jonasz.

Zaczynamy w domu. Dzieci nasłuchują tak jak Jonasz głosu Boga. Potem udają, że się przestraszyły iwreszcie razem wędrujecie na statek.
Na statku Jonasz (i dzieci) zasypia, a dookoła trwa burza. Fale będzie udawać niebieska chustka, którą opowiadający macha "zalewając" statek. Później dzieci zostają tak jak Jonasz wyrzucone za burtę - na podłogę, gdzie udają pływanie, a opowiadający otwiera pysk wielkiej ryby, czyli odsłania jedną część narzuty przykrywającej stół, a dzieci wpływają do środka.
W brzuchu ryby jest ciemno i śmierdzi rybami. Ciemność załatwia nam narzuta, żeby śmierdziało dajemy dzieciom do powąchania rybę - na przykład przynosimy puszkę tuńczyka (lepiej przełożyć do pudełeczka, żeby nikt się nie skaleczył).
Po modlitwie Jonasza ryba nas wypluwa, czyli wychodzimy na zewnątrz i maszerujemy (w kółko, żeby było trochę dłużej) aż do Niniwy, gdzie ogłaszamy Boże Słowo. Mówimy dzieciom co zrobili mieszkańcy Niniwy i na tym historię możemy zakończyć.
Jeśli chcemy opowiedzieć jeszcze co stało się dalej (proponuję to raczej zostawić dla trochę starszych dzieci, nie dla trzylatków, bo może być za dużo. Tak od pięciu wzwyż.) musimy uszykować jeszcze liść - na przykład papierowy (to krzew rycynusowy) i robaka (oczywiście nie żywego, sztucznego), ewentualnie szałas dla Jonasza. No i postępujemy dokładnie tak jak wcześniej: budujemy z Jonaszem szałas, wyrasta krzew, potem jak Jonasz idzie spać robak krzew podgryza i roślina usycha.*

Jeśli chcecie tak jak ja wykorzystać tę historię do modlitwy o miasto, w którym mieszkacie proponuję przynieść na zajęcia jeszcze mapę/plan miasta i jakieś pocztówki lub zdjęcia przedstawiające miejsca w waszym mieście. Mapę rozłóżcie na podłodze i poukładajcie pocztówki w odpowiednich miejscach. Pokaż też dzieciom gdzie znajduje się wasz kościół i gdzie mieszkają jeśli ty wiesz lub oni wiedzą. Potem połóżcie wszyscy ręce na mapie i pomódlcie się. W przypadku młodszych dzieci dobrze sprawdza się jeśli modli się prowadzący a dzieci powtarzają. Pamiętajmy tylko, że ta modlitwa musi być prosta, żeby dzieci ją zrozumiały.

Jeśli zechcesz wykorzystać mój scenariusz pamiętaj, że potrzebne jest jeszcze coś co dzieci zabierają do domu, jakaś praca plastyczna. Oto moje propozycje:


Źródło

Źródło 
Przy ostatniej pracy oczywiście zamiast monety wsadzamy Jonasza :)

Mam nadzieję, że te informacje się Wam przydadzą, mimo, że zaczęły się już wakacje. Ale może macie swoje foldery z pomysłami? Zawsze możecie to tam wrzucić!
______________________

*Wersja z krzewem i robakiem daje nam więcej możliwości później - możemy opowiedzieć dzieciom, że Bóg może użyć każdego, nawet małego robaka. Możemy nauczyć ich piosenki o małym żuczku/małych wróbelkach. Wreszcie - możemy przynieść na szkółkę żelkowe robaki i poczęstować dzieci.

sobota, 24 maja 2014

Biblijne gadżety: Porozmawiajmy o literaturze.

Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że Biblia z obrazkami to niezbędnik każdego rodzica i nauczyciela. Do dzieci najłatwiej trafić wykorzystując więcej niż jeden zmysł - historia usłyszana będzie trudnijesza do zapamiętania niż usłyszana i zobaczona. I tak jak wszystkie książki dla dzieci mamy z obrazkami, tak Biblia dla dzieci też powinna być z obrazkami. Szczególnie dla dzieci małych - w miarę jak dzieci rosną coraz więcej używa się "dorosłej" Biblii. No ale nie o tym teraz mówimy.

Biblii dl dzieci jest na rynku zatrzęsienie. No i skąd wiedzieć która będzie dobra? Postanowiłam przybliżyć Wam trochę te - na razie dwie - które znam, posiadam i używam.

Pierwsza to Biblia dla maluchów. Wydana przez Vocatio, można kupić ją na stronie wydawnictwa, ale jest też ogólnie dostępna np. w sieci Madras (i dużo tańsza...).


Ta Biblia, jak sama nazwa wskazuje, najlepsza jest dla maluchów. Pisana prostym językiem, ma mało tekstu, a dużo obrazków, dzięki czemu świetnie nadaje się też jako pomoc na zajęcia biblijne - nawet krótkie historyjki opatrzone są conajmniej trzema obrazkami, co daje duże pole do popisu przy opowiadaniu. Narratorami są bohaterowie poszczególnych historii: Adam opowiada o stworzeniu świata, Noe o potopie i tak dalej.





Jakie ma minusy? Szybko się z niej wyrasta. Mój trzylatek jest już na nią za duży, bo czytana historia trwa zbyt krótko, jak na jego potrzeby. W związku z tym czytamy dwie-trzy historie na raz, a i tak jest mu za krótko, więc musimy rozejrzeć się za jakąś dla starszych dzieci. Ta posłuży jeszcze Luli, która zaczyna się nią interesować, a potem jeszcze wiele lat na szkółce.

Druga pozycja to nie książka, a cała seria Wierni przyjaciele, wydana przez wydawnictwo Znaki Czasu. Ja mam stare egzemplarze, wydane w 1982 roku, ale została ona niedawno wznowiona. Jest to pięć książek, a w każdej cztery historie biblijne, głównie skupiajace się na dziecich i młodych ludziach w Biblii.


Jedna z moich została pozbawiona okładki, ale dzięki wznowieniu dowiedziałam się jak ta okładka wyglądała :)





Dużym plusem dla tej serii jest to, że opowiada historie rzadko spotykane w innych Bibliach dla dzieci - na przykład o uzdrowieniu Naamana, o Elizeuszu, Esterze czy małym królu Jozjaszu. Tutaj też obrazków jest dużo, ale dość dużo jest tez tekstu, więc nadaje się zarówno do opowiadania na szkółce, jak i do czytania w domu trochę starszym dzieciom.





Minusy? Cała seria kosztuje dość dużo, bo aż 99 zł, a opowiadań jest niestety tylko 20... Nie obraziłabym się jakby wszystkie historie biblijne wydali w ten sposób. No i dostępna jest chyba tylko na stronie wydawnictwa.

To tyle na dziś :) Biblijnych gadżetów dla dzieci mam jeszcze trochę, postaram się je systematycznie przybliżać :)